Skip to main content

CROWDFUNDING - FINANSOWY FILAR SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO?


Jeszcze w 2017 r. wartość rynku crowdfundingu w Polsce wynosiła 200 mln zł, dziś szacuje się ją na 500 mln zł. Skąd tak duże zainteresowanie i sukces zbiórek społecznościowych?

W dniu 22 marca 2018 roku w Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie odbyła się II debata w ramach Klubu Debat o Gospodarce i Przedsiębiorczości pt.: “Crowdfunding - finansowy filar społeczeństwa obywatelskiego?”, która została zorganizowana przez Międzynarodowy Instytut Społeczeństwa Obywatelskiego i Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej (organizatorzy) oraz Orange Polska (partner).

W spotkaniu - w charakterze prelegentów - wzięli udział: Piotr Biernacki (Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych), Michał Leksiński (Patronite.pl), Kamil Musielak (Centrum Analiz MISO) oraz Arkadiusz Regiec (Beesfund S.A i Polskie Towarzystwo Crowdfundingu), zaś moderatorem dyskusji był red. Wojciech Szeląg (Telewizja Polsat).

Debatę rozpoczęła dyskusja na temat początków crowdfundingu. Pierwszą znaną inicjatywą społecznościowego zbierania pieniędzy była budowa Statuy Wolności (w zamian za wpłatę 1 dolara otrzymywano 6-calową replikę Statuy, a przy wpłacie 5 dolarów, 12-calową). Ten przykład pokazuje, że jest odwieczna tendencja ludzi do zrzucania się na różne projekty. Dziś, dzięki mediom społecznościowym, crowdfunding zyskał narzędzia i stał się dostępny dla każdego - mówił prezes Beesfund Arkadiusz Regiec. Warto też wspomnieć o polskiej tradycji ruchów spółdzielczych - jako jedni z pierwszych w Europie tworzyliśmy dobre praktyki „zrzucania się” na maszyny i narzędzia pracy. Dzięki społeczności zakup tak drogiego sprzętu stał się wówczas możliwy - zauważył Kamil Musielak z Centrum Analiz MISO.

Niepotrzebna “reguloza”

Obecnie w Polsce funkcjonuje crowdfunding oparty na nagrodach, subskrypcyjny, charytatywny oraz udziałowy, zwany inaczej equity crowdfundingiem. Ten ostatni cieszy się coraz większym zainteresowaniem i jak twierdzi wielu ekspertów, może stać się głównym „motorem napędowym” polskich start-upów. Jednocześnie, pojawiają się jednak wątpliwości związane z tym rodzajem crowdfundingu. Przykładowo, z modelu tego korzystano w celu pozyskania inwestorów do spółek akcyjnych, z pominięciem domów maklerskich, firm inwestycyjnych, KNF i innych podmiotów, a wykorzystując infrastrukturę i popularność serwisu crowdfundingowego. Przy czym nierzadko chodziło tu o poważne kwoty (nawet miliony dolarów). To spotkało się z reakcją regulatorów. Powstał projekt rozporządzenia unijnego przewidujący, że nadzór nad platformami oferującymi crowdfunding udziałowy obejmie Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Sankcje za naruszenia przepisów tego rozporządzenia będą ogromne – jedną nałożoną karą będzie można zamknąć portal. Za około 1,5 roku możemy crowdfundingu udziałowego w Europie już nie mieć - przewiduje Piotr Biernacki, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Z kolei Arkadiusz Regiec z Beesfund twierdzi, że zbiórki społecznościowe mają się świetnie w Europie, która na tym polu znacząco wyprzedziła resztę świata. Co więcej, niektóre nowe regulacje zadziałają na korzyść rozwoju crowdfundingu, a szczególnie udziałowego. Dotychczas, spółka pozyskująca kapitał do 100 tys. euro mogła zrezygnować z publikowania prospektu emisyjnego i memorandum informacyjnego. Od 21 lipca 2018 roku zostanie podwyższony limit w Polsce z 100 tys. euro do 1 mln euro, przy czym trzeba zaznaczyć, że UE zachęcała do wdrożenia limitu na poziomie 8 mln euro.

Mechanizmy zabezpieczające

Kamil Musielak z Centrum Analiz MISO stwierdził, że życie samo uregulowało standardy crowdfundingu i nie potrzeba dodatkowych „zapór”. Po pierwsze, wykorzystano przepisy o przedsprzedaży, więc nie trzeba było projektować całkowicie nowych rozwiązań. Po drugie, sprawdzone portale crowdfundingowe wypracowały własne procedury i standardy weryfikacji projektów. Oczywiście, przypadki organizowania zbiórek przez oszustów będą występowały, ale, jak pokazuje analiza takich sytuacji, społeczność natychmiast reaguje i ostatecznie każdy z wspierających odzyskuje środki, które przeznaczył na nieuczciwą kampanię crowdfundingową. W przypadku zbiórek charytatywnych, mających na celu wsparcie finansowe leczenia lub rehabilitacji, jednym z mechanizmów zabezpieczających są umowy zawierane bezpośrednio ze szpitalem, czy inną jednostką (wykonawcą), której wypłacane są pieniądze ze zbiórki.

Budowanie i monetyzacja społeczności

Michał Leksiński z portalu Patronite.pl opowiedział o crowdfundingu subskrypcyjnym opartym na mecenacie, czyli deklaracji stałego wsparcia dla danego twórcy w zamian za nagrody w postaci dedykowanych treści, filmów, artykułów itd. Po zawarciu takiej “umowy”, projektodawca jest skrupulatnie rozliczany ze swoich zobowiązań i dalszych działań, a każda „wpadka” wizerunkowa może spowodować negatywną reakcję społeczności. Dlatego w przypadku tego rodzaju crowdfundingu niezwykle ważne są wytworzone relacje i zaufanie do twórcy. Absolutnym kluczem do sukcesu jest posiadanie pewnej stałej społeczności, która jest gotowa wesprzeć autora czy długofalowy projekt. Proces budowania takiej społeczności czasem trwa jednak latami.

Crowdfunding jako lustro dla organizacji pozarządowych

Wydawałoby się, że crowdfunding, a w szczególności subskrypcyjny, może być ogromną szansą zdobycia środków dla organizacji pozarządowych. Należy jednak zaznaczyć, że równocześnie jest pewnego rodzaju lustrem dla NGOsów – weryfikującym czy społeczność zechce wesprzeć finansowo działalność danej organizacji. Problem mają szczególnie duże organizacje pozarządowe, które dotąd były raczej fundatorami aniżeli zbierającymi. Proste „wejście” takich NGOsów w crowdfunding może powodować  pewien dysonans wśród danej społeczności. Dlatego skuteczniejsza jest metoda „małych kroków”, czyli przygotowanie procesu wsparcia konkretnych mniejszych projektów czy inicjatyw. Trzeba pamiętać, że crowdfunding opiera się głównie na emocjach i skutecznie zbudowanej społeczności.